Czytelnia
Społeczeństwo obywatelskie Rzeczypospolitej. Rozważania na kanwie Deklaracji ideowej WiN wygłoszone na spotkniu opłatkowym 27.12.2014 r.


Punktem wyjścia do naszych rozważań niech stanie się Deklaracja ideowa Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość „O Wolność Obywatela i Niezawisłość Państwa (wytyczne ideowe)”. Główny Komitet Wykonawczy ten dokument zatwierdził 9 IX 1945 r., zapoznał z nią arcybiskupa krakowskiego kardynała Adama Sapiehę i z datą 15 IX 1945 roku rozesłał w teren.

 

Założyciele WiN już w samym tytule „O wolność Obywatela i Niezawisłość Państwa” wskazali na najważniejsze idee, o które miała walczyć nowa organizacja. Podkreślili, że podstawowym prawem wolnego obywatela jest prawo zrzeszania się, równość w traktowaniu niezawisłości wszystkich narodów, całkowita swoboda narodu w samodzielnym organizowaniu się. Tylko demokracja, jako pożądany ustrój, jest w stanie zagwarantować realizację takich wolności obywatelskich jak: wolność słowa, przekonań politycznych, zrzeszenia się, oraz, co podkreślono, realizacji tak drogich dla każdego prawdziwego Polaka ideałów chrześcijańskich.

 

Główny Komitet Wykonawczy WiN krytycznie oceniał dokuczliwy dla obywatela brak ochrony prawnej przed bezprzykładną samowolą kierowaną przez obce czynniki służby bezpieczeństwa, bierność organów sprawiedliwości w tym zakresie, a wręcz wysługiwanie się organom policyjnym. Oficjalna władza w Polsce była przez społeczeństwo znienawidzona.

 

Autorzy Deklaracji uważali, że jedyną słuszną drogą wiodącą do naprawy w Polsce stosunków, było przeprowadzenie uczciwych, demokratycznych wyborów do ciał ustawodawczych, by w ten sposób społeczeństwo mogło ujawnić swe prawdziwe oblicze i dążenia. W ten sposób zostałaby zrealizowana prawdziwa polska demokracja. Obok postulatu wolnych wyborów wysunięto żądanie wprowadzenia, jeszcze przed wyborami,  wolności zrzeszania się, prasy, propagandy wyborczej, usunięcia z kraju obcej tajnej policji, wyjścia z kraju obcych wojsk oraz kontroli wyborów przez urządzające świat mocarstwa.

 

Wzorcowym modelem dla polskiej demokracji oraz pojmowania wolności i niezawisłości był model anglo-saski.

Czytaniu tej Deklaracji z 1945 r, pisanej w obliczu utrwalania systemu komunistycznego przez obcą władzę, towarzyszą refleksje odnoszące się do obecnej rzeczywistości. Można śmiało stwierdzić, że dzisiaj te postulaty zostały wreszcie zrealizowane. W Polsce system demokratyczny gwarantuje realizację szerokich praw i wolności obywatelskich. Jednak wciąż po 25 latach istnienia wolnej Polski na temat wolności toczą się nieustanne dyskusje, w których jedni twierdzą że wolność istnieje, a drudzy zaprzeczają. Nasze zdanie w tym względzie jest bardzo subiektywne, bo jaką miarą mierzyć te wartości, skoro świat zmienia się w dosyć szybkim tempie a proces globalizacji przewartościowuje sferę tradycyjnych wartości. Tzw. nowoczesność proponuje nam nowe wartości, stare uznając za przestarzałe.  Wolność szeroko rozumiana, wykracza już poza sferę wolności słowa, wyznania czy zrzeszania się. W rozumieniu istoty demokracji powinniśmy poczytywać to jako zjawisko pozytywne, bo o to przecież chodzi w demokracji. Jednak część społeczeństwa boleje nad tym, że przy rozszerzaniu sfery wolności, inne wartości, szczególnie oparte religii katolickiej, nie są w przestrzeni publicznej traktowane na równi. Natomiast co ze społeczeństwem, można dodać obywatelskim, które miało za zadanie kształtować elity polityczne? Czy to społeczeństwo dzisiaj, które żyje w demokratycznym państwie, ma szanse skutecznie kształtować władze państwowe i je kontrolować?

 

To szerokie zagadnienie i nie pora w tym miejscu na szczegółowe analizy. Odnieśmy się jednak do małego fragmentu deklaracji, w którym autorzy wyraźnie wskazują na anglo-saski model demokracji. Co takiego atrakcyjnego jest w tym modelu? Z pewnością zasada „check and balances” (system hamulców i równowagi). To zasada, zgodnie z którą władze państwowe będą – przy trójpodziale władz – nawzajem się równoważyć i powstrzymywać pod względem wykonywanych zadań. Celem takiego rozwiązania jest zagwarantowanie bezpieczeństwa obywateli przed nadużywaniem władzy przez najważniejsze instytucje państwa. Zasada hamulców i równowagi jest elementem postulatu Monteskiusza o podziale władz. Monteskiusz wyraźnie zaznaczał, że podział sam w sobie jest niewystarczający. Należy dokonać takiego rozłożenia kompetencji, aby władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza nawzajem powściągała swe władcze zapędy. Stanowi to swoisty wentyl bezpieczeństwa i kreuje stan równowagi Wszystko to w trosce, by najwyższe instytucje państwa nie nadużywały władzy. Inne ułożenie mogłoby powodować wzrost aspiracji organów państwowych do wywierania większego wpływu na obywateli.

Ocenę polskiego trójpodziału władzy pozostawiam bez komentarza. Jednak pragnę odnieść się do społeczeństwa. W ustroju demokratycznym społeczeństwo powinno być obywatelskie.  Można je różnie definiować, ale jego istotą będzie zawsze aktywność obywatelska. To również sfera instytucji, organizacji, sieci i osób oraz ich nastawienia wobec wartości, znajdujących się pomiędzy rodziną z jednej strony a państwem i rynkiem z drugiej strony oraz powiązanych szeregiem zasad, w ramach których ludzie dobrowolnie działają w duchu dobra ogólnego.

 

Państwo, rynek i społeczeństwo obywatelskie są w ten sposób na siebie wzajemnie skazane. Natomiast społeczeństwo obywatelskie nie jest tylko ozdobnikiem dla porządku społeczno-politycznego, w który można się przystroić i z którego można w razie konieczności zrezygnować, lecz jest koniecznym elementem komplementarnym, bez którego zostanie zaburzona równowaga ładu polityczno-społecznego. W społeczeństwie obywatelskim tworzy się duch obywatelski oraz następuje identyfikacja z ogółem i dopiero dzięki temu orientacja na dobro ogółu zyskuje siłę i moc obowiązującą. Dlatego demokracje, które nie są oparte na solidnej podbudowie społeczeństwa obywatelskiego, są słabe.

 

Państwo polskie stwarza warunki prawne dla jego rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Mamy ustawę z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach (Dz.U. 1989 Nr 20 poz. 104), ustawę z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju (Dz. U. Nr 227, poz. 1658 oraz z 2007 r. Nr 140, poz. 984 ), ustawę z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (Dz.U. Nr 96, poz. 873, z późn. zm.) i inne. Nawet Rada Ministrów w 2008 r. opublikowała „Strategię wspierania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego na lata 2009 – 2015”. Tak więc ze strony prawnej państwo polskie sprzyja kształtowaniu się społeczeństwa obywatelskiego.

 

Według danych REGON w Polsce w 2010 roku zarejestrowanych było 12 tys. fundacji i 71 tys. stowarzyszeń (nie licząc OSP). Gdy w tych statystykach uwzględnimy również Ochotnicze Straże Pożarne, uzyskamy wynik blisko 100 tys. Przy jeszcze szerszym spojrzeniu w oszacowaniu tym można by także wziąć pod uwagę 6,5 tys. organizacji samorządu gospodarczego i zawodowego, 3,8 tys. pozostałych organizacji członkowskich nie sklasyfikowanych jako stowarzyszenia (np. koła łowieckie, pracownicze kasy pożyczkowe, komitety społeczne itp.) i ok. 2 tys. oddziałów lokalnych jednostek organizacyjnych Kościoła katolickiego pełniących działalność społeczną (wg szacunków GUS). Nie oznacza to jednak, że tyle właśnie organizacji prowadzi rzeczywiste działania. W oficjalnych statystykach ukryta jest trudna do oszacowania liczba „martwych dusz” – organizacji, które w rzeczywistości już nie istnieją lub nie prowadzą żadnych działań, jednak oficjalnie nie zostały zlikwidowane. Szacuje się, że ich liczba wśród wszystkich organizacji pozarządowych nie przekracza 25% ogółu zarejestrowanych podmiotów.

 

Opierając się na raporcie Fundacji Konrada Adenauera autorstwa Stephana Raabe „Transformacja i społeczeństwo obywatelskie w Polsce. Kościół jako sojusznik społeczeństwa obywatelskiego” z 2008 r. można śmiało stwierdzić, że demokracja w Polsce jest jeszcze niedojrzała a społeczeństwo obywatelskie słabe. Wydaje się, że od roku 2008 sytuacja w tym względzie nie poprawiła się.

 

Struktury społeczeństwa obywatelskiego w Polsce są jeszcze stosunkowo słabe i nie stanowią odpowiedniego ekwiwalentu dla świata biznesu i polityki. Jest to jedna z zasadniczych przyczyn słabości polskiej demokracji i różnych problemów, z którymi nie potrafi sobie poradzić polskie społeczeństwo. Nadmierne rozwarstwienie społeczne, ubóstwo, patologie społeczne i instytucjonalne, początki anomii, komercjalizacji i medializacji kultury i w końcu kryzys życia politycznego – wszystkie te nowoczesne plagi niedojrzałych demokracji  mają swą przyczynę w niedorozwoju partycypacji społecznej. Na szczeblu lokalnym w powiatach i województwach praktykuje się w Polsce model „samorządności bez partycypacji”, który jest scentralizowany, upartyjniony i oligarchiczny. Duch wspólnoty lokalnej nosi często cechy paternalistyczne i klientelistyczne.

 

Wylicza się, że prawie 40% organizacji pozarządowych działa w sferze spędzania czasu wolnego, niecałe 23% w sferze kultury, około 10% w oświacie i wychowaniu oraz w sferze socjalnej a 6% w sektorze rozwoju regionalnego. Zaledwie 1,8% organizacji pozarządowych jest zaangażowanych w sprawy polityczne i prawa człowieka.

 

Głównymi przeszkodami na drodze budowania społeczeństwa obywatelskiego są: zła sytuacja finansowa, gdzie głównymi źródłami finansowania obok wpłat dobrowolnych są środki publiczne, które są dwu- a nawet trzykrotnie niższe niż w krajach zachodnioeuropejskich oraz negatywne nastawienie większej części polskich elit, które w niewielkim stopniu angażują się w proces powstawania organizacji pozarządowych.

 

Do innych przeszkód możemy zaliczyć: niedojrzałość form demokratycznej partycypacji, specyficzne zwaśnione grupy interesów, stan świadomości publicznej oraz wewnętrzną słabość samych organizacji pozarządowych. W tym ostatnim aspekcie da się zauważyć niezdolność stworzenia odpowiedniej bazy członkowskiej, trudności w stworzeniu wspólnej reprezentacji interesów, stosunkowo niską kulturę organizacyjną, fenomen oligarchizacji elit tego sektora, skłonność do relacji klientelistycznych, komercjalizację i urządowienie oraz łamanie standardów etycznych.

 

Jednak można dostrzec pozytywne przyczyny rozwoju organizacji pozarządoiwych. Są to stała presja oddolna ze strony przedstawicieli tych organizacji, bardziej korzystny klimat polityczny od roku 2001 oraz integracja z UE i związany z tym napływ środków finansowych i poznawanie nowych wzorców.  

 

W tym nieco pesymistycznym może nastroju warto jednak podkreślić, że społeczeństwo obywatelskie świetnie sprawdziło się w czasach komunizmu, gdzie funkcjonowało w postaci opozycji. Wówczas przybrało formę „etycznego społeczeństwa obywatelskiego” i okazało się niezwykle skutecznym narzędziem wobec reżimu komunistycznego. Jednak nie przetrwało ono pluralizacji życia publicznego po 1989 r. Etyczne społeczeństwo obywatelskie ma szanse przetrwać tylko wtedy, gdy idzie o walkę o wartości a nie walkę o interesy grupowe. Szansę na taki rozwój mogą jednak dać lokalne wspólnoty odwołujące się do wartości.

 

W państwie demokratycznym konieczne jest wspieranie tych sił, które pomagają zagwarantować jego trwałość dzięki substancji moralnej i zaangażowaniu społecznemu.  Wolnościowe państwo świeckie żyje dzięki przesłankom, których samo nie może zagwarantować. Tak więc śmiało można wskazać na rolę religii, ale nie w taki sposób, aby państwo rozwijało się wstecz w kierunku państwa chrześcijańskiego, ale w taki sposób, aby chrześcijanie w rzeczywistości nie postrzegali już tego państwa jako czegoś, co dzieli i jest wrogo nastawione do ich wiary, ale jako szansę wolności, której urzeczywistnienie i zachowanie jest również ich zadaniem. Jest to nawiązanie do odpowiedzialności, jaką chrześcijanie ponoszą za państwo i społeczeństwo, a która w Polsce ma szczególne znaczenie w aspekcie silnego zakorzenienia religii chrześcijańskiej.

 

Kończąc zacytuję dedykację z raportu: „Demokracja i gospodarka wolnorynkowa w Polsce po czasach komunizmu w Polsce są na dobrej drodze, jednak budowa społeczeństwa obywatelskiego wymaga czasu. Wprawdzie jeszcze w czasach dyktatury wytworzyło się etyczne społeczeństwo obywatelskie stymulowane wizytą Papieża i powstaniem Solidarności, a którego tożsamość kształtowała się pod silnym wpływem Kościoła katolickiego, lecz po przełomie zaczęło korodować. Sama religia po roku 1989 nadal zachowała swoją atrakcyjność, a Kościół, który przez stulecia jednoczył polski naród, jest ciągle dobrze zinstytucjonalizowaną siłą społeczną. Z jego potencjału nie można rezygnować przy budowie struktur społeczeństwa obywatelskiego w nowoczesnej i pluralistycznej Polsce.

 

Wracając do Deklaracji ideowej WiN, wypada stwierdzić, że jest ona wciąż aktualna. Jej demokratyczne ideały w dużym stopniu się ziściły, ale zadanie stania na ich straży wciąż należy do społeczeństwa.

 

 
© 2017 win-radzyn.pl | Tworzenie stron internetowych