O nas » Aktualności
Kazanie Księdza Kapelana na 70-lecie WiN

Homilia x. Zbigniewa Rozmysła, kapelana Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Inspektorat Radzyń wygłoszona 6 września 2015 r. podczas uroczystej Mszy św. z okazji obchodów 70 rocznicy powstania WiN.

 

 

Drodzy Bracia i Siostry, Drodzy Kombatanci, drogie Koleżanki i Koledzy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Inspektorat Radzyń Podlaski, droga młodzieży i wszyscy zgromadzeni na naszej uroczystości. Chciałbym oddać szczególny hołd tej pięknej organizacji, która powstała 70 lat temu  i która stanęła w obronie najwartościowszej treści narodu, który pozostał po wojnie.

 

Chyba w zeszłym roku, kiedy jechałem z panem Leszkiem Żebrowskim, naszym gościem, historykiem, który kawał swojego życia poświęcił idei Żołnierzy Wyklętych, rozmawialiśmy o tamtych czasach, o ludziach, którzy podejmowali walkę. Powiedział on ciekawą rzecz, taką od strony socjologicznej. W czasie wojny wielu ludzi stanęło do walki z okupantem, stanęło czynnie, z bronią w ręku. Wymienił liczbę 300-350 tysięcy w kraju. Ile to było? 1% – elita. Najlepsi, którzy mieli najwspanialsze pragnienia, otwarte serca i umysły gotowe do oporu przeciwko najeźdźcom. Ale bardzo dużo z tej elity zginęło, zginęło zamordowanych w walce. Byli szykanowani, więzieni, część z nich uciekła, część sie schowała. Potem przyszli Rosjanie i znowu zaczęła się okupacja, i znowu elita stanęła do walki. Ale już nie było tam jednego procenta. Już nie było tej elity przedwojennej. To byli ludzie pochodzący ze wsi, którzy stanęli w obronie swoich rodzin, swoich wiosek, domów. Nie myśleli o przynależności partyjnej – po prostu chcieli bronić swojego domu. I znowu ich pomordowano, wywieziono, uwięziono. A co zostało? Została szemrana elita komunistyczna, której efekty działania czujemy do dnia dzisiejszego. Chociaż różni mówią, że ich juz nie ma, ale to chyba nie do końca prawda.

 

I oto mamy 2015 rok. Tyle czasu minęło od tamtych dni. I oto znowu w takich miasteczkach jak nasze – mniejszych, większych – młodzi ludzie nagle ubierają się w mundury, idą na strzelnicę, maszerują przez lasy, spotykają sie w kościołach, modlą się, uczą się strzelać, uczą się taktyki wojskowej, tworzą grupy rekonstrukcyjne. Co się dzieje? Znowu powstaje jakaś elita, z pragnienia serca, z pragnienia umysłu, mają w swoich sercach ideał ojczyzny – coś niezwykłego. Nikt im nie każe, nikt ich nie zmusza, nikt im za to nie płaci. Robią to za darmo, wydając swoje ciężko zarobione pieniądze, aby się umundurować, przeszkolić, kupić książkę, pojechać na zjazd, uczestniczyć w spotkaniach historycznych. Jest ich coraz więcej – dziesiątki, setki tysięcy młodych ludzi. Starsi też zaczynają to dostrzegać, zaczynają czuć w swoich sercach, że tak trzeba. Nie wiem skąd to się bierze, pewnie ktoś kto dobrze zna temat wyjaśniłby to, potrafiłby to zbadać. Nagle znowu powstaje elita, która myśli o ojczyźnie na poważnie. I tak też dzieje się w naszym Radzyniu.

 

Jest mi szczególnie miło i jest to dla mnie wielki zaszczyt, że mogę uczestniczyć w tworzeniu tego rodzaju grupy ludzi. Grupy przyjaciół zafascynowanej ojczyzną. Niby zwyczajni ludzie, są wśród nas. W codzienności dostrzegamy ich, zauważamy, a jednak jakiś niepokój drzemie w ich sercach. Są wśród nas historycy, bardzo dobrze wykształceni, przygotowani – Darek, Agnieszka, Grzegorz – uczą dzieci i młodzież dobrej historii. Ktoś powie, a komu to dzisiaj potrzebne ? dobra historia?  Ale kto ma dobrą przeszłość, ten ma również przyszłość. Więc oni walczą za historię, dla dzieci i młodzieży, którzy są im powierzeni w opiece. Oni walczą też o swoje rodziny, wychowując swoje dzieci w duchu patriotyzmu i miłości do ojczyzny. To wielka sprawa.

 

Są wśród nas młodzi ludzie – Maciek, Sebastian – wszędzie ich pełno. Wszystko chcą zrobić, we wszystkim uczestniczyć. Kiedy nie mają doświadczenia, nadrabiają to entuzjazmem. Coś niesamowitego, potrzeba nam takich młodych ludzi. Mamy także tych, którzy pełnią ważne stanowiska społeczne. Walczą na swoim gruncie – tam gdzie powierzono im zadana, czynią to jak najlepiej. Tym wszystkim, którzy należą do naszego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość chciałbym podziękować za Waszą pracę. Za to, że to co czynicie, w co się angażujecie, wszędzie tam jest dobro ojczyzny. Za to Wam dziękuję. Niech dobry Bóg wam błogosławi.

 

Może niektórym wydaje się to takie małe, zwyczajne. Jednak trzeba odwagi i trochę zaangażowania, ale taka jest elita. Angażuje sie nie tylko dla siebie, ale chce też zrobić coś dla innych. Wczoraj ćwiczyli i  strzelali, wieczorem maszerowali i modlili się na grobach naszych żołnierzy w lesie Baran. Taka jest nasza elita. Dobrze, że są wśród nas. Mam nadzieję, że wielu będzie chciało do nich dołączyć, bo to jest bardzo proste. Po prostu trzeba chcieć – przyjść i się zaangażować. Nie siedzieć w domu przed komputerem, telewizorem – po prostu trzeba wyjść z domu i na chwilę to rzucić.

 

Ktoś powie – po co wy to robicie? Nic z tego nie macie, ani grosza, a jeszcze dokładacie swoje pieniądze. Po co wam to potrzebne? Dla kogo? Czy to ma sens? Potrafiłbym Wam to wyjaśnić, Drodzy Państwo, w krótkich żołnierskich słowach, ale pozwólcie, że posłużę się kimś mądrzejszym. Pan Lech Makowiecki – poeta, bard, pieśniarz – wydał nie tak dawno tomik swojej poezji i niech ona Wam wyjaśni, po co my to wszystko robimy. Wiersz pt. „Nauki Dziadka”

 

Pamiętam mego dziadka… Brakuje mi dzisiaj

Zapachu jego fajki… Uśmiechu… Przemyśleń…

 

Dziadek miał czas dla dzieci… Dziadek moi mili,

Swoim wnuczkom kochanym nieba by przychylił…

A że był doświadczony, cierpliwy, myślący,

Autorytetem wielkim stawał się dla brzdąców…

I mógł też (wiedzą życia obdarzony szczodrze)

Objaśniać nam od podstaw, co złe, a co dobre…

 

Dziadek swym życiorysem dwie wojny zahaczył,

(Miał zatem komu winy i zbrodnie wybaczać)…

Przeżył Bitwę Warszawską i horror Powstania –

Wykłady mógłby robić ze szkoły przetrwania…

 

Dziadek mój nieustannie (wbrew komuny modom)

Przekazywał Tradycję… Uczył Dekalogu…

PRAWDĘ sączył do uszu… (Wszak HISTORIĘ tworzył)…

Telewizora przy nim nie śmiał nikt otworzyć!

Przeciwko deprawacji, zalewom zgnilizny

Miał tylko jedną tamę: Bóg, Honor, Ojczyzna…

 

Dziadek był zasadniczy… (Jak to hardy ułan)…

I tylko przy swych wnukach zawsze się rozczulał…

Siostrze kupował lalki, mnie zaś –  rewolwery…

W poglądach był stanowczy! I do bólu szczery!

 

„Kobieta dom ma stworzyć, miłością osłonić…

Mężczyzna –  dom utrzymać… Domu tego bronić!

Wszystko inne – to chwasty. I boska obraza.

Daj im palec, a rękę weźmie ta zaraza…”…

 

Dziadek – chociaż żył długo, pamięć wciąż miał świetną…

Wiedział, kto duszę sprzedał… I kto zdradził szpetnie…

Przeklinał polityków, co wolność chcą oddać…

(Zamiast walki o Polskę – uczą, jak się poddać)…

 

Często wspominam Dziadka… I jego nauki…

No i się doczekałem… Dziś mam swego wnuka…

Z maluchem również trzymam kontakt doskonały;

Gdy spytam: „Kto Ty jesteś?”. Mówi:  „Polak mały”…

 

Wiem, jak wartko czas mija… Znów jakoś przypadkiem

Wnuczek stanie się Ojcem… Chwilę później – Dziadkiem…

Lecz jeśli tę tradycję podtrzymam w rodzinie,

To nie zginęła Polska… I nigdy nie zginie…

 

 
© 2017 win-radzyn.pl | Tworzenie stron internetowych